środa, 26 kwietnia 2017

CENTAURUS

Dziś rano na ekranie mojego telefonu, odnotowałam nieodebrane połączenie z nieznanego numeru. Zwykle nie mam zwyczaju oddzwaniania do ''obcych'', ale tym razem postanowiłam zaryzykować.  Intuicja mnie nie zawiodła - było warto!
Po drugiej stronie słuchawki usłyszałam głos miłej pani. Przedstawiała się i powiedziała, że dzwoni, aby mi podziękować za udzielone wsparcie fundacji Centaurus.
W pierwszej chwili nie bardzo wiedziałam o co chodzi..ale olśnienie było szybkie: ''LUCEK'' ! Dokładnie tak. Chodziło o wsparcie drogą sms jakiego dokonałam na rzecz Pana Konia Lucka, którego los był zagrożony.
Nie chcę teraz przypominać sobie całej historii, bo to zawsze emocje i wypominanie jacy niektórzy ludzie są beznadziejni itp. Tak czy inaczej do akcji nakłoniłam trochę znajomych i rodziny. Do tego stopnia, że bezpardonowo brałam ich telefony i wysyłałam sms, gdy się wahali. Później był jeszcze Pan Koń Igor i parę innych akcji.

LUCEK
Miło było wysłuchać o tym jak radzą sobie podopieczni fundacji. Jak dobrzy i zaangażowani ludzie pomagają i ratują kolejne zwierzaki. Psy, konie, koty, nutrie czy inne bezbronne istoty.
20 maja 2017 jest organizowany piknik na farmie, aby darczyńcy mogli zobaczyć na co przeznaczane są pieniądze. Zostałam zaproszona na owy piknik, ale niestety nie będę mogła jechać w tym terminie. Chociaż, kto wie może któregoś dnia wsiądę w auto i pojadę pod Wrocław zobaczyć jak sobie radzą.
Jedno jest pewne. Jak tylko będę miała taką możliwość to dokonam kolejnych przelewów i będę agitować wśród ludzi.
Przelewów, ponieważ fundacja rezygnuje z formy wsparcia sms, z uwagi na to, że operatorzy pobierają od tej kwoty swoje ''prowizje''. Dlatego aby płacić pełną kwotę dla podopiecznych fundacji, najbezpieczniej jest dokonać przelew.
Pięknie jest móc pomagać. Chciałabym zbawić cały świat...niestety doba ma tylko 24 godziny, więc jeśli mogę pomóc dokonując wpłaty - jestem za.
Niestety dla mnie nawet potencjalne odwiedziny w schronisku dla psów wiąże się z ogromnymi emocjami i chęcią adopcji WSZYSTKICH zwierzaków...niestety się tak nie da.. dlatego szukam i promuje rozwiązania alternatywne.
Planuję zrobić zbiórkę wśród znajomych i wysłać do fundacji większy przelew, aby mogli ratować kolejne duszyczki.
Gdyby ktoś chciał zapoznać się z działalnością fundacji i jej podopiecznymi, zapraszam na stroną : https://centaurus.org.pl/  
Mnie zakręciła się łezka w oku i to niejedna.

IGOR
Miłego dnia!
-G.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Prolog..czyli o tym jak chciałam pisać codzinnie..


i coś pysznego do tego.
Wielkanocne jajo..by Swiss

Wielki powrót!
Minęła Wielkanoc, miną urlop..a postów brak..
haha.. mówiłam, że będzie nieregularnie. Fakt faktem, że będąc w podróży codziennie myślałam o tym, aby napisać post z opisem cudownych chwil..ale minuty leciały niesamowicie szybko. Było aktywnie. Dni zaczynały się wcześnie, a kończyły bardzo późno. Tak późno, że kupione pocztówki nie zostały wysłane..bo było ZA późno..😜

Ludzie listy piszą... 

Czas upływał pod znakiem odkrywania nowych i starych miejsc, na dobrym jedzeniu ze wspaniałymi widokami za oknem, na kilometrach pokonywanych na nogach, koleją, autem i wszystkim co dawało możliwość sprawnego przemieszczania się. Tak, więc jak już była wolniejsza chwila, to brakło sił..a pisać aby pisać to żadna sztuka. Dlatego postanowiłam opisać wszystko po powrocie. Zapewne zajmie to trochę czasu, ale mam nadzieję, że tematyka będzie ciekawa i nikogo nie zanudzi.

To nie sen.. to moc gór..
Powrót był ciężki...ten do pracy...chociaż nie jest najgorzej, to brakuje mi pięknych widoków, czystego powietrza i ciszy.. Tak! CZYSTEGO POWIETRZA... Już na Okęciu poczułam w płucach różnicę..
A teraz, zrobiłam kawę i z głową pełną pomysłów biorę się za tworzenie postów. Może Szwajcaria moim okiem, zachęci kogoś do odwiedzenia tej przepięknej krainy.
Już teraz mogę napisać, że mój urlop był bardzo rozwijający i zaszczepił we mnie od nowa nutkę odkrywcy. Podróżowanie jest piękne...
Miłego poniedziałku.
- G.
Szwajcaria w jednym kadrze..




poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Misja ''walizka''

O zgrozo!
Pakowanie to chyba nie jest mój ulubiony element podróży. Tyle chciałabym zabrać, a mam tak niewiele miejsca... niecałe 15 kg... Chociaż zawsze się kończy tak, że połowa rzeczy z walizki nawet nie wychodzi. Dlatego mam zamiar wprowadzić system minimalistyczny. Jest wyzwanie jest moc! Dam radę... jeszcze nie wiem jak, ale dam.
Muszę po pracy zrobić drobne zakupy i misja ''walizka'' ma zakończyć się powodzeniem.

Mój pies wyraża absolutną dezaprobatę na widok walizki...jest ona oznaką -  '' pańci nie będzie'', a to już w psim świecie dość duży smutek.. gdybym mogła zabrałabym ją ze sobą...ale obie się umęczymy, więc ''Fafik'' zostaje na straży łóżka ;)


Właściwie to teraz marudzę, że nie lubię się pakować.. a w efekcie końcowym będzie to proces szybki i przyjemny.  Bardzo cieszę się już na wyjazd. Właściwie nie mogę się doczekać.
To będzie dynamiczna Wielkanoc!
Miłego poniedziałku!
-G.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Nocne posiedzenie..

Tak, jest czwartek a ja walczę... walczę aby wstać z becika. Kolejna noc pełna ciekawych dyskusji i analiz dotyczących życia, przeprowadzona z pewną MłodąDamą. Czy warto? Oczywiście, że tak. Miło jest patrzeć jak człowiek, który dopiero jest na początku swojej drogi, jest zainteresowany i ciekawy tego co mówisz, a co więcej sam dochodzi do pewnych wniosków i spostrzeżeń. Tak jak pisałam w pierwszym poście. Nie mam zamiaru się wymądrzać i mówić jak kto ma żyć. Jedynie mogę próbować wprowadzać pozytywny stan umysłu, a każdy sam musi dojrzeć do decyzji jak chce, aby wyglądało jego życie. Mogę dzielić się własnymi doświadczeniami i mówić jak doszłam do pewnych wniosków, a jeśli ktoś chce spróbować, to ja będę się z tego cieszyć i mocno trzymać kciuki za powodzenie i rozwój. Never give up!
Miłego dnia, idę pić kawę i pracować nad kolejnymi małymi sukcesami. 
-G. 

środa, 5 kwietnia 2017

Wiosna pełna wyzwań..

Tak, właśnie. Stało się. Wiosna wkracza do naszej szarej rzeczywistości wielkimi krokami. A jak wiosna i wielkie kroki, to aż prosi się o wielkie zmiany. Wielkie jak wielki ( wyjdzie w przysłowiowym praniu) ale zmiany i rewolucje na bank.
To od czego by tu zacząć..
To, że ćwiczę z Chodą nie jest wielką tajemnicą, co więcej staram się to robić regularnie, mimo regularnego braku czasu.

Ha! Właśnie odkryłam co w moim życiu jest absolutnie regularne - BRAK CZASU na cokolwiek. Chociaż to też jest pojęcie względne, bo przecież nie siedzę bezczynnie, no może czasami, ale to ze zmęczenia, tylko robię wiele rzeczy. Oprócz pracy i wiecznego rozwoju osobistego ( tak jestem ciekawskim ludkiem, który uwielbia poznawać i iść o krok dalej.. niektórzy mówią, że mam ADHD, inni nazywają mnie torpedą lub petardą i nie mogą wyjść z podziwu, że mam tyle energii. Tylko czy tak faktycznie jest ? Nie wiem i nie mnie to oceniać. ) lubię działać i spełniać swoje marzenia. Swoje ale nie tylko. Generalnie lubię aktywność. Wiec mimo braku czasu, jestem zadowolona z mojego życia, bo dużo się dzieje..
No ale ok, koniec o mnie bo miało być o zmianach na wiosnę, a nie autoprezentacja.

Czyli jeszcze raz.

1.Poprawa kondycji. Ćwiczę z Chodakowską i mam zamiar robić to jeszcze bardziej regularnie. O samym jej fenomenie widzianym moimi oczami powstanie zapewne osobny post, bo jeśli teraz zacznę o tym pisać to ten tekst stanie się nieprzyzwoicie długi, a przez to nudny..

2.  Do posprzątania mam całą garderobę i to do konkretnej selekcji i zmiany sezonowej. To zawsze boli..  ALE tym razem jest dodatkowa motywacja, która była zawsze, a dopiero teraz zaczyna działać.  Znajomi mają zaprzyjaźnioną rodzinę na Pięknej Polskiej Wsi, której się nie przelewa i  zawsze bardzo cieszą się z nowych ubrać. Sama świadomość, że komuś sprawię moim działaniem radość i przy okazji ułatwię trochę życie, powoduje że i mnie jest lżej. Chociaż, teraz jestem bohaterką...zobaczymy jak to zadziała w praktyce. :D  I też nie będę w tej chwili rozwijać tego tematu...z przyczyn identycznych jak przy Chodej..

3. Porządki i grządki w ogródku... Tez teraz sygnalizuję do listy wiosennych planów i wyzwań. W ogrodzie zawsze jest co robić.

4. Jak już jestem przy porządkach.. to i nalot na strych i garaż jest nieunikniony.. Ale to zajmie kilka wiosen... małymi kroczkami.. :D :D

5. Mam w głowie plany i projekty, które należałoby wreszcie zacząć realizować..

6. Remont - uwielbiam remonty! Jeśli oczywiście nikomu  nie przeszkadzają i nie są zbyt głośne...chociaż i te mają swój urok. Niestety aktualna ekipa, która pracuje u mojego sąsiada, jest nieprzyzwoicie głośna. I nie chodzi tu o zakres prac, które panowie mają do zrobienia, bo to oczywiste, że bezgłośnie się nie da... ale totalny brak kultury i ryczenie na cały regulator ( oby jeszcze mądrze!), powoduje mój brak tolerancji...mimo dużych pokładów empatii.

7. Muszę  - bo to juz nie jest etap, że mogę - pozamykać pewne tematy, które dość mocno mi ciążą i nie ułatwiają życia, a co za tym idzie blokują dalszy rozwój i możliwości. A wiadomo, ograniczenia są złe!

I niechaj to będzie moja szczęśliwa siódemka  na wiosnę. Chociaż planów i pomysłów jest znacznie więcej, to już teraz wiem, że to co przed chwilą wymieniłam będzie realizowanie dłużej niż przez wiosnę...

Dlatego też teraz kończę i mam nadzieję, że nikt nie usnął.
Miłej lektury, a ja biorę się za realizację listy zadań, trzymajcie kciuki.

-G.


poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Słowo wstępu...

O czym będzie ?
O życiu. O jedzeniu. O pozytywach i motywacji do działania.
Nie znajdziesz tu niczego o polityce, nie będzie też świeżych ploteczek ze świata show biznesu.
Nie bawię się w poradnictwo. Chcę, aby było to okno na świat pełen uśmiechu i dobrej energii.
Będą emocje, humory i dywagacje... wszystko co przyjdzie mi do głowy, wszystko co sprowokuje mnie do tego, aby o tym napisać. 
Wiem też czego nie będzie. Nie będzie regularności. Dynamiczne życia samo pisze najlepsze scenariusze, działanie na siłę nie przynosi efektów. 
Zapraszam. 

-G.